Większość portali motoryzacyjnych zachwala samochody za kilkadziesiąt i za kilkaset tysięcy złotych. Oczywiście, są piękne, wygodne, nowoczesne, ale… diabelnie drogie. I niestety, mało kogo w Polsce na takie auto stać. Kiedy spojrzy się na wysokość pensji w kraju nad Wisłą, oczywiście na realną, a nie sztucznie kreowaną przez wszelakiego typu „średnie krajowe”.

Niestety przeciętnemu wielbicielowi motoryzacji ręce opadają widząc takie ceny.  Co jednakże zrobić? Czekać na obiecane cuda obecnego rządu, czy liczyć na cud, jaki nastąpi po przejęciu władzy przez konkurentów? Jeśli ktoś liczy na to, to zdecydowanie mniej energii i rozczarowań będzie go kosztowało kupienie sobie roweru.

Kiedy spojrzy się jednak na rynek aut z drugiej ręki, można, wśród setek modeli, znaleźć coś naprawdę taniego i w miarę sprawnego. Można, przy odrobinie wiedzy i szczęścia, kupić auto za dwie albo trzy przeciętne pensje i korzystać z niego jeszcze przez kilka lat bez dokładania do niego mnóstwa pieniędzy. I właśnie o takich samochodach chcielibyśmy od czasu do czasu pisać na naszych łamach.
A na początek używany Suzuki Swift drugiej generacji.

Suzuki Swift po faceliftingu - wersja pięciodrzwiowa

Suzuki Swift po faceliftingu – wersja pięciodrzwiowa


Suzuki Swift Drugiej generacji

Jeśli ktoś potrzebuje w miarę niezawodnego autka, które nie pożera ogromnych ilości paliwa, które pozwoli na niemalże bezproblemową eksploatację i w dodatku, nie ma wielkich wymagań, to Suzuki Swift będzie niemalże rozwiązaniem idealnym.

Na początek nieco historii. Druga generacja Swifta była produkowana od 1989 roku. Auta z pierwszych lat produkcji, dostępne na rynku europejskim, produkowane były zazwyczaj w Japonii. Od 1996 roku, wraz z otwarciem wytwórni Suzuki na Węgrzech, Suzuki Swift był produkowany właśnie tam.

W 2002 roku autko przeszło facelifting, w czasie którego delikatnie wyładniało – najbardziej zauważalne zmiany dotyczą kształtu grilla oraz przednich i tylnych świateł. W 2004 roku zakończono produkcję Suzuki Swift drugiej generacji, a w salonach pojawiła się generacja trzecia, zaprojektowana od nowa i diametralnie inna od „dwójki”.

Jest w czym wybierać, jeśli chodzi o wersje nadwozia. Najpopularniejsze są oczywiście hatchbacki: trzy i pięciodrzwiowy. Wersja pięciodrzwiowa będzie bardziej uniwersalna, jeśli chodzi o zastosowanie, w trzydrzwiowym Swifcie siadanie na tylnej kanapie jest dość utrudnione.

Poza tym produkowano także auto jako czterodrzwiowy sedan. Ta wersja niestety wyglądem przypomina auta z lat osiemdziesiątych, wyraźnie widać po niej spory wiek auta.

Suzuki Swift wersja sedan - autor Love Krittaya

Suzuki Swift wersja sedan – autor Love Krittaya

Ile trzeba zapłacić za to auto? Samochód z 1996 roku w niezłym stanie można kupić już za około półtora tysiąca złotych. Od czterech do pięciu tysięcy złotych trzeba wydać na samochód po faceliftingu z 2002 roku. Jak widać można ten samochodzik kupić naprawdę tanio.

Jak ognia należy unikać samochodów, które były tuningowane lub można się domyśleć, że ktoś stosował je jako mini wyścigówkę. Autko takie będzie już jeżdżącym trupem, który będzie tylko generować koszta.

Warto jeszcze pamiętać o jednej rzeczy. Producent w niektórych modelach zastosował swój czarny humor i umieścił liczniki kilometrów, które mają… pięć pozycji. Dzięki temu też nigdy do końca nie wiadomo, ile to auto przejechało – pomóc może sprawdzanie przebiegu w sieci po numerze VIN.

Suzuki Swift produkowany od 1996 do 2002 roku

Suzuki Swift produkowany od 1996 do 2002 roku

Samochód prowadzi się bardzo lekko, nawet bez wspomagania kierownicy. Autko jest niskie, dzięki czemu z jednej strony doskonale trzyma się drogi i świetnie wchodzi w zakręty, ale z drugiej niestety łapie wszelakie możliwe dziury. Wnętrze jest w miarę wygodne, ale znacznie funkcjonalniejsza jest wersja pięciodrzwiowa. Jednakże nawet trzydrzwiowy Swifcik po złożeniu tylnych siedzeń pozwala na przewiezienie całkiem pokaźnych pakunków. Na tylnej kanapie jednak miejsca nie jest zbyt wiele, zatem teoretycznie da się przewieźć autkiem cztery a nawet pięć dorosłych osób, jednakże trudno liczyć na to, że będzie im się podróżować wygodnie. Jeśli kierowca ma powyżej 180 cm wzrostu, to siedzący za nim pasażer raczej będzie musiał porządnie się „ścieśnić”. Dlatego autko to sprawdzi się na przykład w roli samochodu dla młodego małżeństwa z dzieckiem, autka dla singla, może dla młodej mamy, która potrzebuje mieć samochód do pracy i odwiezienia dziecka do szkoły. Swift to także całkiem niezłe autko dla małżeństwa emerytów, którzy od czasu do czasu chcą wybrać się na działkę. Sprawdzi się także w roli pierwszego auta dla młodego człowieka – wiele wybacza.

Kolejne plusy to czytelna deska rozdzielcza (standardowo obrotomierz i wskaźnik stanu paliwa, który działa także po wyłączeniu silnika) oraz proste sterowanie całego wyposażenia auta, które zazwyczaj jest raczej skromne. Czasami można się jednak przyjemnie zaskoczyć, na przykład stojakiem do napojów.

Największą wadą tego auta jest bardzo niski poziom bezpieczeństwa, jaki samochód ten zapewnia w razie wypadku. Cóż, konstrukcja jest naprawdę leciwa. Samochód nie ma także systemu ABS.

Najczęściej pod maską autka znaleźć można trzycylindrowy silnik benzynowy o rodowodzie motocyklowym, o pojemności jednego litra i mocy 53 KM. Kiedy kierowca pamięta o terminowej wymianie oleju (najczęściej silnik świetnie pracuje na półsyntetyku 10W 40) i filtrów oraz nie wykorzystywał samochodu w roli wyścigówki, to silnik z pewnością będzie sprawować się bez problemów. Samochód wyposażony w silnik o pojemności 1 litra w zupełności nie nadaje się do wyprzedzania, jeśli już, to do wymijania innych aut, na przykład autobusów na przystankach. Auto ma przyspieszenie niczym żółw emeryt, człapiący po plaży.

Są też większe jednostki o pojemności 1.3 litra i mocy 68KM. Te sprawiają, że auto dostaje polotu i zdecydowanie, jest o wiele bardziej dynamiczne. Rośnie też spalanie. Od 2000 roku pod maską autka montowano silniki o pojemności 1.3 litra i mocy 86KM.

Radzimy unikać Suzuki Swift wyposażonych w instalację gazową. Auto ma zdecydowanie zbyt mały silnik, aby zasilać go gazem. Więcej z tego problemów, niż radości. Jeśli ktoś chce oszczędzać na paliwie – niech kupi autko z litrową „tysiączką”.

Suzuki Swift Sedan

Suzuki Swift Sedan

Jak wygląda spalanie? Auto w dobrym stanie, napędzane litrowym silnikiem, powinno zadowolić się sześcioma litrami paliwa na 100 km podczas jazdy po mieście. Po trasie samochodzik potrafi spalać pięć a nawet mniej niż pięć litrów na setkę.

W przypadku słabszego silnika 1.3 (68KM) spalanie będzie o około dwadzieścia procent wyższe (średnio samochodzik zużywa ok. 6.5 litra). W przypadku jednostki 1.3 o mocy 86KM spalanie jest już wyraźnie większe i średnio na 100km wynosi ono już 7.7 litra.

Pięciobiegowa manualna skrzynia biegów raczej nie sprawia problemów, ale z mocno leciwych samochodach mogą pojawić się kłopoty z wrzucaniem zazwyczaj drugiego biegu. Zazwyczaj winne temu są zużyte cięgna. Sporadycznie można spotkać egzemplarze z automatyczną skrzynią biegów.

Silniki bardzo rzadko biorą olej, jeśli miska olejowa jest szczelna, to silnik od wymiany do wymiany może niemalże w ogóle nie potrzebować uzupełniania poziomu oleju.

Szwankować może za to elektryka. Psują się kable wysokiego napięcia (najtańsze, ale i najmniej trwałe można kupić za ok. 60 zł), kopułki aparatu zapłonowego (od ok. 25 zł) i paluszki rozdzielacza (od 20 zł).

Suzuki Swift Sedan - autor Rudolf Stricker

Suzuki Swift Sedan – autor Rudolf Stricker

W mocno zjeżdżonych egzemplarzach wymiany mogą wymagać także simmeringi wałka rozrządu i wału korbowego. Same simmeringi są tanie, ale wymiana może kosztować ok. 200 zł, a przy niej trzeba zazwyczaj wymienić zabrudzony olejem pasek rozrządu.

Rdza najczęściej atakuje układ wydechowy (kompletny układ wydechowy, polski zamiennik można kupić już za ok. 300 zł). Układ wydechowy, w którym będą wyżarte przez rdzę dziury, będzie bardzo głośno pracować. Poza tym można spotkać egzemplarze, które mają zżarte podwozie. Kupno takich aut należy sobie darować. Ogniska rdzy najczęściej występują przy przednich kołach. Trzeba koniecznie pamiętać o zabezpieczeniu podwozia w autku przez atakami korozji. Rdza może atakować także dolną część drzwi – tutaj wystarczy co jakiś czas spryskać ich wnętrze (przez otworki na dole drzwi) specjalnym preparatem zabezpieczającym.

Właściciel tego samochodu powinien zaopatrzyć się w preparat do zabezpieczania metalu przed rdzą i co kilkanaście tygodni spryskać nim śruby mocujące na przykład reflektory tylne. Pozwoli to uniknąć szeregu problemów w razie konieczności wymiany żarówek, może bowiem okazać się, że łebki śrub są kompletnie zżarte przez rdzę i nijak nie da się ich odkręcić.

Zawieszenie auta jest naprawdę trwałe i rzadko, bardzo rzadko wymaga ingerencji mechanika. Jeśli auto często jeździ po bardzo dziurawych drogach, można spodziewać się uszkodzenia sworznia wahacza.

Układ hamulcowy również spisuje się całkiem nieźle. W mocno zjeżdżonych pojazdach mogą pojawić się problemy z zaciskami, które na przykład mogą zacisnąć się na tarczy (objaw tej awarii to zwiększone zużycie paliwa, rozgrzana felga oraz wyraźny spadek dynamiki). W przypadku zacisków może okazać się, że wymiany wymagać będą tylko tłoczki i zamiast kupować drogi zacisk (ok. 300 zł), wystarczy repaturka za kilkanaście złotych.

Problemy sprawić może jeszcze chłodnica, która z racji sporego wieku może już przeciekać. Oryginalna chłodnica to wydatek rzędu nawet 450 złotych, dlatego warto poszukać zamienników.

Suzuki Swift - Źródło Wikipedia Commons

Suzuki Swift – Źródło Wikipedia Commons

Przy kupnie Swifta warto także zwrócić uwagę na stan osłon przegubów – mogą spaść z nich obręcze mocujące, albo same gumowe przeguby mogą być uszkodzone.

Trochę problemów może sprawić wymiana przednich żarówek i świateł mijania, zwłaszcza kiedy stosuje się tak zwane żarówki „marketowe”, które nie mają dużej trwałości. Potrzeba zręczności przy ich wymianie.

Kierowca tego autka może narzekać na parujące szyby w czasie jazdy. Nie ma tu filtra kabinowego, który można by wymienić, ale zawsze warto dokładnie oczyścić wloty powietrza w podszybiu, w których mogło nazbierać się sporo liści albo igieł z drzew. Szyby najlepiej co jakiś czas przeczyścić od środka denaturatem.

Ogrzewanie w tym autku jest mało wydajne, przez co zimą a nawet późną jesienią trzeba się dość ciepło ubierać.

Warto też dbać o zamki i od czasu do czasu je przesmarować odpowiednim smarem.

Samochodzik rzadko się psuje a wymienione problemy zdarzają się sporadycznie. To niewielki, tani i mało kłopotliwy przyjaciel, który będzie wiernie służył swojemu właścicielowi.

KA